Dodatek do prologu i nie tylko ;)
Życie nie lubi nas rozpieszczać. Jest jak pole bitwy, na którym musimy się stawić, by rozegrać bitwę. Oczywiście jeżeli nie mamy wystarczająco dużo odwagi, odkładamy termin ostatecznego starcia. To właśnie te pojedyncze małe bitwy, sprzeczki podczas kilkuletniej, kilkunastoletniej, a czasem kilkudziesięcioletniej wojny sprawdzają nasze umiejętności i wytrzymałość, bo aby przeżyć musimy walczyć, musimy być wytrwałymi. Osoba, która dała nam życie czeka tylko na mały choćby pojedynczy błąd, zachwianie, aby to życie nam odebrać. Czeka na to cholerne potknięcie, którego my możemy nawet nie zauważyć poprzez zagapienie się na następne problemy. Prześwietla nasze życie na wylot, szukając niedopatrzeń, które sprawią, że wszystkie nasze wcześniejsze starania diabli wezmą, pozostawiając nas z niczym.
Tak jest za każdym razem, gdy chcesz coś osiągnąć. Lecz ty musisz pamiętać, że jest kilkaset osób na twoje miejsce, które czekają, aby cię zastąpić. Ty musisz być silny. Staw czoła problemom, nie myśl "co będzie gdy..." i "co by było gdyby...". Nie. Postępuj dalej, lecz zwracaj uwagę na przeszłość. Zapamiętaj: łzy innych równają się życiu przegranemu. Wtedy już nic nie możesz zrobić, chyba, że dostaniesz cudowną szansę. Szansę na lepsze życie. Musisz ją wykorzystać, bo nikt nie dostaje prawdziwej trzeciej szansy. Dla niektórych jest tylko jedna, a dla wybrańców AŻ dwie. Nie myśl sobie, że gdy będziesz żałować za swoje grzechy, od razu dostaniesz drugą szansę. O nie. Na nią musisz zapracować. Ten ktoś, kto to wszystko stworzył jest cwany. Nie jesteś w stanie go przechytrzyć. Jest mistrzem w swoim fachu. Może ci jednocześnie zaszkodzić i pomóc. Możesz być zwycięzcą lub przegranym. Zapamiętaj - wszystko zależy od ciebie, bo to ty kierujesz swoim życiem.
"When you feel my heart,
look into my eyes.
It's where my demons hide,
don't get too close
- it's dark inside"
----------------------------------------------------------------
Spotkałam się jeszcze z moją weną, która pozwoliła mi to napisać i jeszcze pierwszy rozdział, który musze poprawić, więc kiedyś go dodam ;). Prosiłam o komentarze i nadal o nie proszę, aby zobaczyć czy ktoś to czyta i czy się podoba, bo nie wiem czy mam dla kogo pisać. Na koniec mojej poprzedniej wypowiedzi dodałam gif'a z Niall'em, lecz jeszcze nie zdecydowałam czy to będzie blog z 1D =)
Dobranoc, Nancy ^^
P.S. Na pewno was o tym powiadomię ;* hahaha :D
Jego oczy - takie ciemne... Jego usta - takie piękne... Jego dusza - taka zagmatwana... Sprawił, że zapragnęła więcej, chciała poznać jego życie, które nie należało do najbezpieczniejszych. Świat ten nie przeznaczony dla zwykłych ludzi, zaprasza w swoje kręgi zabójców, dilerów... Bradford kryje swoje tajemnice... Tajemnice, których nikt nie może poznać, lecz Effy zawsze robi to, czego nie powinna. Zobaczy oczy... Oczy, które zabijają.
piątek, 28 marca 2014
Prolog
Prolog
Są w życiu takie chwile, w których odechciewa się wszystkiego. Z każdym dniem, z każdą godziną, minutą masz chęć zasnąć i nie widzieć całego chorego świata, całej tej sztucznej rzeczywistości, w której tkwią pozostali ludzie. Myślisz, jak ludzie mogą funkcjonować w takim świecie? Jak udaje im się przetrwać kolejny dzień pełny nienawiści, oszustw i cynizmu? Dlaczego oni to potrafią, a ty nie? Właśnie wtedy, gdy dochodzisz do tego wniosku, całe życie staje ci przed oczami. Jest to moment, twoja chwila. Jesteś w niej tylko ty i twoje myśli. Zastanawiasz się nad wszystkim dookoła. Umierasz. Powoli każdego dnia ulatuje z ciebie życie. Tak po prostu, jak przez dziurkę w balonie ucieka powietrze, tak z ciebie przez niewidoczną dziurę ucieka życie. Każdego dnia po trochu. Z poukładanego, pełnego radości i szczęśliwych chwil życia, nie pozostaje nic. Pustka. Twoje życie zmienia się tak bardzo, że nic nie możesz na to poradzić. Zmienia się jak za dotknięciem tej cholernej magicznej różdżki. Nic nie jesteś w stanie zrobić. Gdzie w takim razie twój Anioł Stróż, gdzie "Wujek-Dobra-Rada"? Powinnaś się już przyzwyczaić, że coś ci nie wychodzi... Zresztą, jak zwykle...
Gdzieś głęboko, w twojej podświadomości widzisz lampę świecącą wyblakłym, czerwonym światłem. Zaraz... Czerwonym?! Dlaczego wyblakłym? Czyżby tak dawno nie używana, zapomniała jak świecić? Nie, to przez zbyt częste użytkowanie. Ona pali się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ech, tych "wyjątkowych sytuacji" jest mnóstwo, więc chyba należy jej zmienić baterię, i to szybko, choć... Nie!!! Czy to już ten moment, by...? Nie, nie, nie... Nie możesz, nie potrafisz, nie chcesz. Tak, nie chcesz powiedzieć tego na głos, tak jakby to, co jest prawdziwe, miało stać się prawdą dopiero po wypowiedzeniu tego na głos. Jesteś już tak zdesperowana, że wmawiasz sobie: chcę się mylić, muszę się mylić. Błagasz, niech ktoś przyjdzie i powie: MYLISZ SIĘ. Czekasz... Nikt nie przychodzi. Twoi "bliscy", codziennie patrzący w moje oczy, nie zauważają problemów. Albo po prostu nie chcą ich widzieć. Dlaczego? Mają cię w dupie! By naprawić to, co się stało potrzebujesz bardzo silnej taśmy, która zaklei rany wytworzone przez innych jak i przez ciebie. Tylko czym może być ta taśma...
Przyjaźń? Tak naprawdę na czym ona polega? Prymitywne osoby skrywające ból, nienawiść i zazdrość pod maską fałszywego uśmiechu. Codziennie patrzysz na tę "przyjaźń" i nie wiesz, co powinieneś zrobić. Lecz może jeśli wszyscy tak robią, to taka jest właśnie jej definicja. Może przyjaźń polega po prostu na obrabianiu dupy swoim "przyjaciołom" z coraz to nowszymi osobami. Knowania, zakłady, radość z czyjejś krzywdy, fałszywa obecność, słowa przepełnione nienawiścią, które (jakby mogły) zabiłyby każdego na swojej drodze. Czy jeśli mówimy 'przyjaciel', 'przyjaciółka', to na samą myśl o tej osobie nie powinien wkradać się szczery uśmiech...
Właśnie, szczerość. Nadal łudząc się, że ludzie są prawdomówni, żyjemy wśród oszustów. Czyż to nie za ostre słowo? Nie wiem, możliwe, że tak. Tylko jak nazwać osoby obłudne, tak naprawdę nie posiadające ludzkich odruchów? Czy przy ich postępowaniu możemy nazywać ich ludźmi? Według różnych źródeł, istota ludzka to taka, która posiada rozum, uczucia... Idąc tym tropem możemy tylko potwierdzić tezę wyginięcia gatunku ludzkiego. No może pozostało kilka najsilniejszych osobników, które żałują swoich niektórych postępków. Wszyscy mówią: Nie oglądaj się za siebie. Jest to czysty przejaw egoizmu. Wmawiają nam, aby nie patrzeć, czy czasem nie pokrzywdziliśmy któregoś z naszych bliskich, znajomych. Mamy nie zwracać uwagi na samopoczucie innych, na nasze błędy oddziałujące na innych, które wypełniamy nieświadomie, lecz czasem z pełną premedytacją? Przecież sprawiamy im ból. Nawet jeśli nie fizyczny, to na pewno psychiczny. Nie bądźmy egoistami - zwracajmy uwagę na innych bo czasem potrzebują naszej uwagi czy miłości.
Hmmm, miłość. Osoba zakochana jest osobą chorą psychicznie. Nie postrzega błędów popełnianych przez ukochaną osobę, stawia ją tylko w jasnych barwach, w myślach widzi jej roześmianą twarz, na której nie chce widzieć na niej łez smutku i bezradności, przed snem wymyśla nowe sposoby, aby ją zaskoczyć na przywitanie... Skąd to wiem? Też byłam kiedyś zakochana... Niestety. Lecz teraz myślę, że było to tylko zauroczenie. Nie jestem osobą potrafiącą szczerze kochać, ale z tą różnicą, że potrafię się do tego przyznać. Codziennie spotykamy różnych ludzi mówiących o miłości, aby pochwalić się, że mają kogoś na oku, ale tak na prawdę nie mogą kochać. Nie są do tego stworzeni, nie umieją. Zastanów się, ile ludzi śpiewa o niespełnionej miłości i pomyśl, czy oni szczerze ją przeżyli. Showbiznes skłonił ich do zaśpiewania tych piosenek, choć czasem nawet nie brali udziału w ich pisaniu. Pamiętaj tylko, że jest jedna prawdziwa miłość na całe życie. Dobrze wykorzystaj swoją szansę.
"Gdy w mroku i druzgocie świata codziennego,
człowiek chce kochać coś innego.
Gdy w muzyce monotonia i te same style,
każdy się prześciga, by nie zostać w tyle
I gdzie w tej głębinie serca nieokiełznane,
Ja przy tobie pozostaje"
------------------------------------------------------------------
Hej, myślę, że będę tu publikować moje posty i ktoś je będzie czytać - to moje marzenie. Wiem, że czasem się nie spełniają, ale jeśli będę bardzo chciała to może się w końcu spełni? ;) Hahaha.
Na razie dodaje tylko prolog, który (mam nadzieję) komuś się spodoba, nie wiem kiedy dodam pierwszy rozdział, bo najpierw muszę go napisać...
Do zobaczenia, Nancy <3
P.S. Przeczytałeś/aś - skomentuj, proszę! :3
Raczej szybko się nie pojawi, bo moja wena przychodzi w nieokreślonych odstępach czasowych
Są w życiu takie chwile, w których odechciewa się wszystkiego. Z każdym dniem, z każdą godziną, minutą masz chęć zasnąć i nie widzieć całego chorego świata, całej tej sztucznej rzeczywistości, w której tkwią pozostali ludzie. Myślisz, jak ludzie mogą funkcjonować w takim świecie? Jak udaje im się przetrwać kolejny dzień pełny nienawiści, oszustw i cynizmu? Dlaczego oni to potrafią, a ty nie? Właśnie wtedy, gdy dochodzisz do tego wniosku, całe życie staje ci przed oczami. Jest to moment, twoja chwila. Jesteś w niej tylko ty i twoje myśli. Zastanawiasz się nad wszystkim dookoła. Umierasz. Powoli każdego dnia ulatuje z ciebie życie. Tak po prostu, jak przez dziurkę w balonie ucieka powietrze, tak z ciebie przez niewidoczną dziurę ucieka życie. Każdego dnia po trochu. Z poukładanego, pełnego radości i szczęśliwych chwil życia, nie pozostaje nic. Pustka. Twoje życie zmienia się tak bardzo, że nic nie możesz na to poradzić. Zmienia się jak za dotknięciem tej cholernej magicznej różdżki. Nic nie jesteś w stanie zrobić. Gdzie w takim razie twój Anioł Stróż, gdzie "Wujek-Dobra-Rada"? Powinnaś się już przyzwyczaić, że coś ci nie wychodzi... Zresztą, jak zwykle...
Gdzieś głęboko, w twojej podświadomości widzisz lampę świecącą wyblakłym, czerwonym światłem. Zaraz... Czerwonym?! Dlaczego wyblakłym? Czyżby tak dawno nie używana, zapomniała jak świecić? Nie, to przez zbyt częste użytkowanie. Ona pali się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ech, tych "wyjątkowych sytuacji" jest mnóstwo, więc chyba należy jej zmienić baterię, i to szybko, choć... Nie!!! Czy to już ten moment, by...? Nie, nie, nie... Nie możesz, nie potrafisz, nie chcesz. Tak, nie chcesz powiedzieć tego na głos, tak jakby to, co jest prawdziwe, miało stać się prawdą dopiero po wypowiedzeniu tego na głos. Jesteś już tak zdesperowana, że wmawiasz sobie: chcę się mylić, muszę się mylić. Błagasz, niech ktoś przyjdzie i powie: MYLISZ SIĘ. Czekasz... Nikt nie przychodzi. Twoi "bliscy", codziennie patrzący w moje oczy, nie zauważają problemów. Albo po prostu nie chcą ich widzieć. Dlaczego? Mają cię w dupie! By naprawić to, co się stało potrzebujesz bardzo silnej taśmy, która zaklei rany wytworzone przez innych jak i przez ciebie. Tylko czym może być ta taśma...
Przyjaźń? Tak naprawdę na czym ona polega? Prymitywne osoby skrywające ból, nienawiść i zazdrość pod maską fałszywego uśmiechu. Codziennie patrzysz na tę "przyjaźń" i nie wiesz, co powinieneś zrobić. Lecz może jeśli wszyscy tak robią, to taka jest właśnie jej definicja. Może przyjaźń polega po prostu na obrabianiu dupy swoim "przyjaciołom" z coraz to nowszymi osobami. Knowania, zakłady, radość z czyjejś krzywdy, fałszywa obecność, słowa przepełnione nienawiścią, które (jakby mogły) zabiłyby każdego na swojej drodze. Czy jeśli mówimy 'przyjaciel', 'przyjaciółka', to na samą myśl o tej osobie nie powinien wkradać się szczery uśmiech...
Właśnie, szczerość. Nadal łudząc się, że ludzie są prawdomówni, żyjemy wśród oszustów. Czyż to nie za ostre słowo? Nie wiem, możliwe, że tak. Tylko jak nazwać osoby obłudne, tak naprawdę nie posiadające ludzkich odruchów? Czy przy ich postępowaniu możemy nazywać ich ludźmi? Według różnych źródeł, istota ludzka to taka, która posiada rozum, uczucia... Idąc tym tropem możemy tylko potwierdzić tezę wyginięcia gatunku ludzkiego. No może pozostało kilka najsilniejszych osobników, które żałują swoich niektórych postępków. Wszyscy mówią: Nie oglądaj się za siebie. Jest to czysty przejaw egoizmu. Wmawiają nam, aby nie patrzeć, czy czasem nie pokrzywdziliśmy któregoś z naszych bliskich, znajomych. Mamy nie zwracać uwagi na samopoczucie innych, na nasze błędy oddziałujące na innych, które wypełniamy nieświadomie, lecz czasem z pełną premedytacją? Przecież sprawiamy im ból. Nawet jeśli nie fizyczny, to na pewno psychiczny. Nie bądźmy egoistami - zwracajmy uwagę na innych bo czasem potrzebują naszej uwagi czy miłości.
Hmmm, miłość. Osoba zakochana jest osobą chorą psychicznie. Nie postrzega błędów popełnianych przez ukochaną osobę, stawia ją tylko w jasnych barwach, w myślach widzi jej roześmianą twarz, na której nie chce widzieć na niej łez smutku i bezradności, przed snem wymyśla nowe sposoby, aby ją zaskoczyć na przywitanie... Skąd to wiem? Też byłam kiedyś zakochana... Niestety. Lecz teraz myślę, że było to tylko zauroczenie. Nie jestem osobą potrafiącą szczerze kochać, ale z tą różnicą, że potrafię się do tego przyznać. Codziennie spotykamy różnych ludzi mówiących o miłości, aby pochwalić się, że mają kogoś na oku, ale tak na prawdę nie mogą kochać. Nie są do tego stworzeni, nie umieją. Zastanów się, ile ludzi śpiewa o niespełnionej miłości i pomyśl, czy oni szczerze ją przeżyli. Showbiznes skłonił ich do zaśpiewania tych piosenek, choć czasem nawet nie brali udziału w ich pisaniu. Pamiętaj tylko, że jest jedna prawdziwa miłość na całe życie. Dobrze wykorzystaj swoją szansę.
"Gdy w mroku i druzgocie świata codziennego,
człowiek chce kochać coś innego.
Gdy w muzyce monotonia i te same style,
każdy się prześciga, by nie zostać w tyle
I gdzie w tej głębinie serca nieokiełznane,
Ja przy tobie pozostaje"
------------------------------------------------------------------
Hej, myślę, że będę tu publikować moje posty i ktoś je będzie czytać - to moje marzenie. Wiem, że czasem się nie spełniają, ale jeśli będę bardzo chciała to może się w końcu spełni? ;) Hahaha.
Na razie dodaje tylko prolog, który (mam nadzieję) komuś się spodoba, nie wiem kiedy dodam pierwszy rozdział, bo najpierw muszę go napisać...
Do zobaczenia, Nancy <3
P.S. Przeczytałeś/aś - skomentuj, proszę! :3
Raczej szybko się nie pojawi, bo moja wena przychodzi w nieokreślonych odstępach czasowych
Subskrybuj:
Posty (Atom)
